Krzysztof Szwałek: Droga na skróty może prowadzić donikąd

Przewodnia rola Skandynawii na liście państw najlepiej dbających o równe prawa kobiet i mężczyzn nie wzbudza we mnie zazdrości. Znacznie większe wrażenie robią postępy krajów, które nie uciekały się do administracyjnych metod zapewniania awansów.

Rynek pracy – szczególnie w ostatnich latach – rządzi się tymi samymi prawami co inne. Liczy się podaż, popyt, a na jedno i drugie największy wpływ ma marketing. Wbrew większości ekspertów, którzy od lat głowią się nad problemem, dlaczego kobieta na tym samym stanowisku zarabia mniej od mężczyzny, jestem gotów zaryzykować prostą tezę: bo słabiej negocjuje. Innymi słowy: zgłasza podaż swej pracy nawet wtedy, gdy popyt wycenia ją nisko.

I błędem jest przerzucanie odpowiedzialności za sytuację na przedsiębiorcę: dlaczego ma płacić więcej, skoro może mniej?

W takiej sytuacji kluczowe z punktu widzenia państwa, chcącego likwidować dysproporcje, powinno być sprawdzenie, dlaczego kobiety są gotowe pracować za mniej. I tu dopiero dochodzimy do miejsca, w którym potrzebne są administracyjne decyzje i państwowa pomoc. Kobiety zgadzają się na niższe płace, bo czują, że nawet wiara w siebie nie wystarczy w sytuacji, gdy państwo wciąż nie jest w stanie zapobiec np. dyskryminacji młodych matek.

Dopiero wprowadzenie zapowiadanych od lat mechanizmów wspierających kobiety chcące poświęcić się pracy, nie rezygnując przy tym ze społecznej roli matki, spowoduje, że kobiety nie będą w oczach pracodawców wypadać gorzej od mężczyzn. Zamiast załatwiać sprawę na skróty – i uniezależniać pozycję kobiet od faktycznej ich sytuacji na rynku pracy – lepiej dać im szansę na rzeczywisty awans.

Podziel się:
  • Print
  • Facebook
  • Twitter
  • Wykop

(6) Komentarzy do “Krzysztof Szwałek: Droga na skróty może prowadzić donikąd”

    -
  1. wierny_sojusznik pisze:

    Krzysztof Szwałek napisał: „Rynek pracy – szczególnie w ostatnich latach – rządzi się tymi samymi prawami co inne.”

    Naprawde zabawnie to Panu wyszło w kontekście tego, że innymi rynkami w szczególności finansowymi – choć nie tylko – rządzą od jakiegoś czasu gigantyczne państwowe interwencje w postaci gwarancji czy opiewających na setki miliardów dotacji. I nie są to dotacje indywidualne dla posięwcających się tej czy innej roli osób, tylko ładowanie kasy w wielkie instytucje. Zresztą z tą przewodnią rolą Skandynawi to jakiś kolejny mit. W koncu feminizm narodzil się i rozwinął nie w Szwecji tylko w USA. Podobnie zresztą jak tak zwana poprawnośc polityczna oraz ruch gejowski. Tylko nie wypada o tym pamiętać:)

    Dobre 0

  2. Mariusz pisze:

    …w myśl słów autora, może kobiety powalczą o wycenę pracy jaką wykonują w domu? W końcu wszystko jest na sprzedaż… :) Ludzie w jakim my świecie żyjemy? Zastanówmy się wspólnie, czy nie stajemy się takim globalnym OBOZEM PRACY? Jeśli tak, to nie ma już znaczenia kto dostanie więcej, czy mniej, bo wszyscy jedziemy na tym samym wózku do nikąd… Praca tak, ale w służbie małżeństwu i rodzinie…. Pozdrawiam :)

    Dobre 0

  3. obserwator pisze:

    Trzeba wrócić do postawy szacunku wobec macierzyństwa. Rodzina posiadająca więcej niż dwoje dzieci nie może być obrzucana obelgami, że produkują darmozjadów, których MY mamy utrzymywać. A najważniejsze – kobiecie, która urodziła i wychowała dzieci należy się rekompensata wyrównująca jej emeryturę do wysokości osób bezdzietnych. Ponieważ mając małe dzieci nie była w stanie zadbać wyłącznie o swoją karierę zawodową. Chociaż znam panią, która wychowała 6-ro dzieci a w międzyczasie skończyła studia, specjalizację, została cenionym fachowcem. Było to mozliwe ponieważ pracodawca w nią zainwestował, dając jej możliwość samodzielnego organizowania czasu pracy. Niby nic.

    Dobre 0

  4. Koja pisze:

    A na mnie wielkie wrażenie (choć nie powinna,z racji wieku)
    zrobiła wiadomość,że wiekszość Polek,nie ma nic przeciwko temu,że prezydent Olsztyna zamiast pracować,
    wziął się za molestowanie.
    Czy nie pora na to,żeby Sejm wyciagnął z tego właściwe
    wnioski (wersja oględna – może tym razem puszczą) ?

    Dobre 0

  5. baba pisze:

    Panu Krzysztofowi nielatwo zaimponowac! Mnie tez nie.
    Te opowiesci o samoregulujacym sie rynku, szczegolnie w scenerii obecnego kryzysu, bardziej przypominaja satyre niz bajki z moralem.
    W dodatku wzbudzilo moja ogromna ciekawosc jak, wedlug autora, panstwa Skandynawskie osiagnely te imponujace rezultaty na polu rownouprawnienia, jezeli nie przez wprowadzenie, zalecenych przez niego, „mechanizmów wspierających kobiety chcące poświęcić się pracy, nie rezygnując przy tym ze społecznej roli matki”? Wspomina pan, co prawda, o jakichs „administracyjnych metod(ach) zapewniania awansów” – ale dopuki nie wyjasni pan co to wlasciwie znaczy – to pozostanie to tylko stylistyczna bzdura.
    Z moich obserwacji wynika jednak, ze istnieje pewien aspekt obyczajowy, ktory niewatpliwie wplywa korzystnie na skandynawski sukces. Skandynawscy mezszczyzni zrozumieli, ze nie ma powodu watpic w to, ze kobiety wiedza najlepiej co dla kobiet jest najlepsze i duzo ostrozniej (zeby nie powiedziec bardziej elegancko) zabieraja glos w dyskusjach na temat jak je uszczesliwic.

    Dobre 0

  6. Rafal Ryszard pisze:

    „kluczowe z punktu widzenia państwa, chcącego likwidować dysproporcje, powinno być sprawdzenie, dlaczego kobiety są gotowe pracować za mniej” – i to jest zrodlo wszelakiego zla i problemow. Jak dlugo panstwo sie bedzie trzymalo z daleka od „sprawdzania” i „likwidowania” – oczywiscie za forse zrabowana obywatelom w podatkach – tak dlugo wielu pozostanie szczesliwymi.

    Dobre 0

Dodaj komentarz

Dodanie komentarza oznacza akceptację REGULAMINU blog.rp.pl. Komentarze nie spełniające zasad zawartych w regulaminie - nie będą publikowane. Więcej informacji można znaleźć na modblogu modblogu.