Tomasz Pietryga: Zapowiedź nadejścia dobrego prawa

Sąd przyznał we wtorek milion złotych odszkodowania kobiecie za stratę męża, który zginął w wypadku samochodowym. Tak wysokie odszkodowania dla rodzin bliskich to ciągle rzadkość.

Ale wynika to nie ze skąpstwa sędziów, lecz z niedoskonałych przepisów. Poszkodowani w takich sytuacjach mogą się bowiem ubiegać wyłącznie o zadośćuczynienie, jeżeli w wyniku śmiertelnego wypadku doszło do pogorszenia ich sytuacji materialnej albo ofiara wypadku przeżyła i teraz potrzebne są środki na jej leczenie i rehabilitację.

Polskie prawo ciągle nie dopuszcza możliwości ubiegania się o odszkodowanie za straty moralne – cierpienie czy ból po stracie najbliższej osoby. Te przepisy prowadziły wielokrotnie do skandalicznych sytuacji, gdy na odszkodowanie mógł liczyć właściciel zabitego przez samochód psa, a o to samo nie mogła ubiegać się matka zabitego w wypadku dziecka. Z poczuciem głębokiej niesprawiedliwości musiały się też pogodzić ofiary katastrofy hali Międzynarodowych Targów Katowickich, którym sąd odmówił przyznania zadośćuczynienia za straty moralne.

Wkrótce jednak sytuacja może się zmienić. Na podpis prezydenta czeka już znowelizowany przez Sejm kodeks cywilny dopuszczający jednoznacznie wypłatę odszkodowań za krzywdy moralne najbliższych ofiary wypadku czy przestępstwa. To powrót do starego, sprawiedliwego prawa, gdyż możliwości takie były już zapisane w kodeksie zobowiązań z 1933 r., a wcześniej w kodeksie Napoleona.

Gdy przepisy te wejdą w życie, bez wątpienia zasądzane kwoty odszkodowań gwałtownie wzrosną. Odetchnąć będą mogli także sami sędziowie, którzy wielokrotnie, orzekając w takich sytuacjach, musieli posuwać się do różnych łamańców prawnych i nadinterpretacji, żeby przyznać wdowie czy osieroconym dzieciom przynajmniej część sumy, która się należy.

Wtorkowa odważna decyzja sądu to zapowiedź nadejścia dobrego prawa

Podziel się:
  • Print
  • Facebook
  • Twitter
  • Wykop

(25) Komentarzy do “Tomasz Pietryga: Zapowiedź nadejścia dobrego prawa”

    -
  1. trzymilionowy.post pisze:

    Kto wyszedł z propozycją tej nowelizacji? Poprzednia czy obecna ekipa?

    Dobre 0

  2. grzeg pisze:

    Druga strona medalu jest taka, że znów koszty ubezpieczenia OC mogą pójść w górę. Jest to jednak cena, którą warto zapłacić, bo nowe rozwiązanie wydaje się zdecydowanie bardziej sprawiedliwe.

    Art. 446 kc w paragrafie 2 mówi o rencie obliczonej stosownie do możliwości majątkowych i majątku zmarłego. Zgodnie z paragrafem 3, najbliżsi członkowie rodziny mogą dostać odszkodowanie, jeśli znacznie pogorszyła się ich sytuacja życiowa.

    Skutek jest taki, że małżonek osoby bezrobotnej, którą jeszcze musiał za życia utrzymywać, nie dostanie nic, podczas gdy małżonek osoby bogatej może zgarnąć sporo. To nie jest sprawiedliwe. Intencją ustawodawcy było, żeby nie mierzyć wartości życia w pieniądzu. Faktycznie jednak ma to miejsce, ze skutkiem jeszcze bardziej kuriozalnym…

    …zgodnie z ideologią liberalną, człowiek ma wartość wymierną, jest wart tyle, ile zarobi i wyda. Tak niestety traktowało dotychczas prawo ofiary wypadków.

    Dobre 0

  3. Henryk D. pisze:

    Kierunek zmian jest słuszny. Jednak wzrost stawki ubezpieczeniowej będzie nieunikniony.

    Dobre 0

  4. polskojezyczny pisze:

    Zbytni optymizm,jedna jaskolka itd

    Dobre 0

  5. tbgmbx pisze:

    Rozumiem, że poczucie sprawiedliwości skłania nas do popierania takich wyroków. Ale czy moglibyście trochę przybliżyć podstawy występowania z podobnymi roszczeniami.

    Rozumiem, że podstawą w tym przypadku nie była polisa na życie ofiary, a zwykła cywilna odpowiedzialność sprawcy wypadku. I chyba z takim roszczeniem wystąpiła wdowa? Odpowiedzialność tę w zakresie przewidzianym w warunkach ubezpieczenia przejął, jak wynika z kontekstu, ubezpieczyciel NW+OC. Logika podpowiada, że zakres odpowiedzialności OC musi być związany z wysokością składki i prawdopodobieństwem zdarzenia, bo inaczej jaki jest sens biznesu ubezpieczeniowego? Nie można zatem przyjąć, że ubezpieczyciel odpowiada w zakresie nieograniczonym (w tym przypadku zależnym od opinii sądu), jeśli składka OC jest standardowa.
    Moim zdaniem w takiej sytuacji ubezpieczyciel powinien pokryć roszczenie tylko w części objętej ubezpieczeniem, a reszta roszczenia powinna pozostać przy sprawcy. Inaczej mówiąc, odpowiedzialność przechodzi ze sprawcy na ubezpieczyciela w takiej części, jakiej dotyczy jego polisa OC. Inne rozwiązanie spowoduje całkowite załamanie dotychczasowego systemu OC. Nie rozumiem więc decyzji sądu i Waszej radości.

    Dobre 0

  6. Michał pisze:

    Grzeg- ale właśnie takie sformułowanie zapobiega określaniu „wartości życia” w pieniądzu. Czy powinna być określona stawka – xxx PLN od głowy?

    tbgmbx: obecne polisy OC określają górną granicę odpowiedzialności na 300 tys (chyba EUR ?) za szkody w mieniu i 1,5 mln za szkody ludzkie.
    Oczywiście, zasądzanie tak wysokich odszkodowań zwiększy średnią wartośc wypłacanego odszkodowania, a więc i składkę.

    Dobre 0

  7. janusz1200 pisze:

    Milion! Z czyich podatków? Czym różni się „wysokiej klasy manager” od sprzątaczki? A że wdowa nie ma z czego żyć? Mógł się ubezpieczyć na życie. Zresztą, niech zostanie sprzątaczką. Nic w tym złego.

    Dobre 0

  8. Kapucha pisze:

    Ze sprawiedliwością, to nie ma nic wspólnego. Wysokość odszkodowania powinna zależeć od wysokości składki wykupionej polisy. Dlaczego żona dozorcy ma dostać mniejszcze odszkodowanie od żony biznesmena, jeżeli obaj by płacili taką samą składkę i mieli taką samą polisę??? Przecież to czysty feudalizm.

    Dobre 0

  9. Jot pisze:

    Nie podoba mi sie to. oczywiscie wspolczuje rodzinom ofiar. Ale…

    Po pierwsze, wyzsze odszkodowanie to wyzsze skladki OC.

    Po drugie, nie wierze w uczciwe ustalenie rozmiarow czegos tak niejasnego jak „straty moralne”. Zacznie sie amerykanski cyrk z placzacymi ludzmi w sadzie chcacymi wytargowac jeszcze 5.000. A jesli (nie daj Boze) sprawca bedzie czlowiek bogatszy, bedzie polowanie na jego pieniadze.

    Dobre 0

  10. Szkoda wyborcza :( pisze:

    Bogaty nawet na śmierci się wzbogaci. Przykre i chore.

    Dobre 0

  11. grzeg pisze:

    Michał Pisze:
    11 czerwca 2008 o 9:56

    Grzeg- ale właśnie takie sformułowanie zapobiega określaniu ?wartości życia? w pieniądzu. Czy powinna być określona stawka – xxx PLN od głowy?

    —————————————-

    Nie, ale chodzi raczej o zadośćuczynienie za krzywdę, nie odszkodowanie. Krzywda jest krzywdą, niezależnie czy zmarły był bogaty czy nie.

    Dobre 0

  12. greg pisze:

    W Stanach ubezpieczenie jest niższe za WIĘKSZE auta bo są bezpieczniejsze. Nic tak nie wychowuje instytucji jak wysokie kary pieniężne. Jeżdżąc po Polsce widze czrne punkty tzn. skrzyżowania z wieloma zabitymi. W USA po pierwszym trupie przebudowaliby skrzyżowanie bo to byłoby taniej niż płacić odszkodowania (wysokie) za czyjąś śmierć.

    Dobre 0

  13. stanisław pisze:

    Nadejściem sprawiedliwości winien być koniec świata za grzeszne zycie od 2000 lat niereformowalnej ludzkości. 10 przykazań przypomina obietnice wyborcze bez pokrycia w życiu ! Bujajmy się dalej !

    Dobre 0

  14. Adiutor pisze:

    W wypowiedziach na blogu powyżej dość ostro krytykowana jest nadchodząca zmiana, ale to pewnie z niezrozumienia sedna problemu – braku dowartościowania krzywdy bliskich. Do tej pory bliscy osoby zmarłej np. w wyniku czyjegoś przestępstwa drogowego mieli możliwośc starania się o odszkodowanie wyliczane wyłącznie w oparciu o możliwości materialnego wsparcia bliskich, jakie miał zmarły. Nie było w przepisach miejsca na zadośćuczynienie za krzywdę niematerialną – tu zatem red. T.Pietryga popełnił błąd w artykule: poszkodowani do tej pory mogli starać się o stosowne odszkodowanie a nie zadośćuczynienie… I słusznie burzą sie ci, którzy piszą powyżej, że nie można wartościować śmierci zasobnością portfela zmarłego- krzywda ma mieć odniesienie w przyznanym zadośćuczynieniu a straty finasowe po zmarłym w ewentualnym stosownym odszkodowaniu za pogorszenie standardu życia i rencie wyrównawczej (gdy zarobki zmarłego były odpowiednio wysokie) . I to własnie było intencją ustawodawcy. Co do wypadków komunikacyjnych , to oczywiście wysoka suma ubezpieczenia w większości przypadków zapewnia pokrycie odszkodowania przez ubezpieczyciela OC. A składki? – każdy pretekst jest dobry, by ja podnieść… bo przecież ubezpieczyciele niechętnie patrza na spadek zysków. Ważne jednak , żeby prawo broniło prawa obywateli – w tym przypadku szczególnie naruszanego przez śmierć blkiskiej osoby.

    Dobre 0

  15. zenon pisze:

    Prosze powiedziec ile moge sie domagac od pracodawcy za chorobe zawodowa-ktora byla przyczyna utraty stanowiska i pogorszenia stopy zyciowej.Czy Sad zwiazany jest decyzja o stwierdzeniu choroby–czy fakty te moze ustalic w czasie procesu?/

    Dobre 0

  16. TomiK pisze:

    @janusz1200
    Z niczyich podatków, zapłaci firma ubezpieczeniowa lub sprawca. Już 19 lat bez komunizmu minęło – czas zrozumieć, że nie wszystko jest „państwowe”.

    - TomiK

    Dobre 0

  17. Warszawka pisze:

    Moj tata zginął w wypadku samochodowym – maluch najechany przez ciężarówkę – jak miałam 2 lata a brat 2 miesiące…. Renta po ojcu – odpowiednik obecnych max. 200 zł na dziecko….
    Szkoda, że wtedy nie było takiego prawa do odszkodowania, bo samotemu rodzicowi jest strasznie ciężko utrzymać i kształcić dzieci….

    Zdecydowanie popieram nowe rozwiązania, choć wiadomo, że zawsze znajdą się ci nadużywający system…

    Dobre 0

  18. inetfree pisze:

    @janusz1200
    Na pewno nie z twoich. Ty przeciez nie przekraczasz kwoty wolnej, sadąc po wypowiedziach.

    Dobre 0

  19. grzeg pisze:

    # zenon Pisze:
    11 czerwca 2008 o 14:37

    Prosze powiedziec ile moge sie domagac od pracodawcy za chorobe zawodowa-ktora byla przyczyna utraty stanowiska i pogorszenia stopy zyciowej.Czy Sad zwiazany jest decyzja o stwierdzeniu choroby?czy fakty te moze ustalic w czasie procesu?/
    ——————————————————

    Art. 230. § 1 kodeksu pracy: W razie stwierdzenia u pracownika objawów wskazujących na powstawanie choroby zawodowej, pracodawca jest obowiązany, na podstawie orzeczenia lekarskiego, w terminie i na czas określony w tym orzeczeniu, przenieść pracownika do innej pracy nie narażającej go na działanie czynnika, który wywołał te objawy.
    § 2. Jeżeli przeniesienie do innej pracy powoduje obniżenie wynagrodzenia, pracownikowi przysługuje dodatek wyrównawczy przez okres nie przekraczający 6 miesięcy.

    To, gdyby ciągle pozostawał Pan z tym pracodawcą w stosunku pracy.

    Co do odszkodowania, musi Pan wykazać, w jakim stopniu pogorszyła się Pana sytuacja życiowa. Sąd orzeka na podstawie całokształtu materiału dowodowego, ale orzeczenie lekarskie na pewno byłoby dowodem mocnym.

    Jeżeli ma Pan więcej pytań, można je zadać tu:
    http://forumprawne.org/f,5.html?sid=6c5b5767d648399e2246c775c6b06ee9

    Dobre 0

  20. kanadol pisze:

    „Dobre prawo”? Czlowiek piszacy o tym nie ma pojecia jakie sa konsekwencje takiego prawa. Jak bolszewik krzyczacy ze „jak zabierze sie bogatym to wszyscy beda bogaci”. Ten sam mechanizm. I konczy sie tak samo.

    Nowe prawo za „krzywdy moralne” to zlodziejski haracz na nas wszystkich. W Ameryce, gdzie panuje takie „sprawiedliwe” prawo jednym procesem oszusci codziennie okradaja w swietle prawa prywatne osoby i firmy ubezpieczeniowe, ktore w nieskonczonosc podnosza skladki TOBIE.

    Jest jeszcze jedna, WAZNIEJSZA ofiara tej totalitarnej wrecz paranoi: wolnosc czlowieka. Ludzie grodza kazda kaluze, zakazuja wszystkiego, bo boja sie procesow o odszkodowania, szczegolnie tych „moralnych”.

    W Polsce mozna jeszcze przejechac przez pole rowerem, chodzic po lesie, albo zaparkowac kolo drogi. Skakac na spadochronie, jezdzic motocyklem, wyrazic dezaprobate, zostawic 10-letnie dziecko we wlasnym domu. W Pln. Ameryce NIC JUZ NIE WOLNO, bo jestes sterroryzowany ZAKAZAMI, ktore wywodza sie z „sprawiedliwosci sadow, ktore zadoscuczyniaja „pokrzywdzonym”!

    Chcesz pieniedzy? Wejdz na czyjas posesje pod pretekstem dostarczenia poczty: wywroc sie i idz do adwokata skarzyc wlasciciela. Za noge dostaniesz pare tysiecy a za „straty moralne” pareset.

    System „zadoscuczynienia za straty moralne” to rozboj, wymuszanie haraczu i ZAWOD ktory uprawiaja adwokaci, aktywnie poszukujac „klientow”.

    Nie wierzysz? Wjedz do stanow jakimkolwiek przejciem ladowym. W takim zgnilym, rozpadajacym sie Buffalo, najwiekszy bilboard to: INJURED? call Lawyer. I twarz jak z portretow Stalina, nie ma na niej sladu ludzkich uczuc.

    Minie paredziesiat lat i miliony okradzionych ludzi nim jakis rzad pod naciskiem niewielu inteligentnych obali to „prawo”, ktore stoi na rowni z sowieckim rekietem.

    Dobre 0

  21. TomiK pisze:

    @kanadol

    Zawarta w twoim poście liczba mitów i legend na temat USA przekracza granice zdrowego rozsądku – jak wszyscy wiedzą w szerokim świecie w USA nikt nie skacze na spadochronie, nie jeździ na motocyklu, nie wyraża dezaprobaty i nie zatrzymuje się na poboczu drogi. Od czytania tych głupot doznałem ze śmiechu palpitacji serca – wkrótce skontaktuje się z tobą mój adwokat.

    A tak nawiasem mówiąc:
    „Wejdz na czyjas posesje pod pretekstem dostarczenia poczty”

    Jeśli w USA wejdziesz na czyjąś posesję pod jakimkolwiek fałszywym pretekstem to jest to tzw. „home intrusion” i może skończyć się dla ciebie ciężkim zatruciem ołowiem a nie złamaną nogą.

    - TomiK

    Dobre 0

  22. rp pisze:

    Niech w końcu odszkodowania będą czym powinny być, by ludzie poszkodowani mogli godnie żyć a nie dostawć jałmużnę od towarzystw ubezpieczeniowych. Poza tym nic nie jest w stanie zrekompensować straty osoby najbliższej. Milion złotych za życie ojca rodziny i męża ( żony ) to jest po prostu śmieszne, niech małostkowi dyskutanci to zrozumią.

    Dobre 0

  23. Allan pisze:

    Brawo kanadol!
    Znam USA i Kanade, zgadzam sie w 100%.
    Za to, ze bogatsi, sprytniejsi, wyposazeni w adwokatow potrafia wyrwac miliony zaplaca wszyscy.
    Za oceanem placi sie za ubezpieczenie drogowe MIESIECZNIE tyle co rocznie za OC w Polsce.

    Dobre 0

  24. kanadol pisze:

    Dzieki Allan. Ludzie nie wiedza w co sie pakuja.
    Bedzie hodowana superbogata kasta wspolnikow „nieszczesliwych ofiar” zwanych adwokatami. A ludzie beda aktywni coraz mniej, ryzykowac coraz mniej, „zabezpieczac” wszystko co tylko mozna przed „wypadkami”.
    Zycia nie da sie zabezpieczyc przed wszystkim, jak wydaje sie zaczadzonym amerykanskim mamunciom i ultravigilant ojcom, ktorzy swoim dzieciom pozwalaja juz tylko na siedzenie w basementach i oglupianie sie wideo grami, bo wszystko inne jest „niebezpieczne”.
    Wydawaloby sie ze po 45 latach komuny powinni wiedziec ze pieniadze dawane komus za nic – ZAWSZE pochodza z naszych kieszeni.
    Jedynym sprawiedliwym prawem jest zadoscuczynienie materialne w wysokosci straty, z minimalna nawiazka. Wszelkie straty moralne to pole do bezkarnej korupcji i naginania prawa. Konczy sie to upadkiem wolnosci obywatelskich, bo kazdego mozna oskarzyc i skazac za wydumane nieistniejace „straty”.
    W Polsce istniejacym odpowiednikiem takiego prawa juz jest „obraza uczuc religijnych” i reszta prawa o „obrazaniu”.
    To prawo to czysta korupcja i ubeckie zamykanie ust krytykom. Wolnosc slowa jest w nim powaznie naruszona, mimo konstytucji i powinno byc jak najszybciej konstytucyjnie zniesione.

    Dobre 0

  25. anna pisze:

    Kochani! nie żałujcie ofiarom tych pieniędzy, bo kto wie czy dzis lub jutro Was to nie spotka. Dopiero dziś weszłam na tę stronę i z przykroscią przeczytałam niektóre komentarze. W marcu starciłam w wypadku samochodowym męża. Przez „nieuwagę” młodego człowieka, który tłumaczył się tym że było rano, puste drogi, a on „myslał” że ma pierszeństwo. Dostał za to 2 lata w zawieszniu na 3 i tylko dzięki moim starniom w czasie rozprawy zabrano mu prawo jazdy na 3 lata. Proponował mi zadośćuczynie w kwocie 10 tys. zł!!! Tak nisko szcuje się ludzkie życie, gdy tzw. pzrestępcy – aferzysci płaca kaucje w wysokości 20 do 200 tys.! TAKIE BEZNADZIEJNE JEST NASZE PRAWO!!!! Daje formy sprawcom, a nie ofriarom. I co z tego że stracilismy syna, męża, ojca i dziadka – kogo to obchodzi? Czy jakiekolwiek pieniadze zwrócą mu zycie? Ale będę starła się o jak największe odszkodowanie i wykorzystam wszystko, co w majestacie prawa nalezy się mnie i mojej rodzinie – abysmy mogli godnie dalej żyć. A tym „oburzonym” nie zycze alby przechodzili taka traumę, jaka przechodzi moja rodzina. Czy znacie uczucie, gdy po obudzeniu się nie żadnej motywacji aby wstać i życ dalej? Nikomu tego nie życzę. Modlę się jedynie, aby w koncu nasze prawo zaczęło być „normalne”!

    Dobre 0

Dodaj komentarz

Dodanie komentarza oznacza akceptację REGULAMINU blog.rp.pl. Komentarze nie spełniające zasad zawartych w regulaminie - nie będą publikowane. Więcej informacji można znaleźć na modblogu modblogu.