„Stanko Svitlica nie spodziewał się, że obok niego upadnie piłka. A powinien. Bo za to mu płacą” – ten komentarz dziennikarzy sportowych dotyczący byłego już napastnika Legii Warszawa przypomina mi się, gdy obserwuję kolejne działania rządu Donalda Tuska w dziedzinie ochrony zdrowia.
Chciałoby się powiedzieć: Platforma Obywatelska nie spodziewała się, że jako partia rządząca może mieć kłopoty ze służbą zdrowia. A powinna. Bo za to jej wszyscy płacimy.
Szefowa resortu zdrowia Ewa Kopacz jest jedynym – oprócz ministra sportu – członkiem rządu Tuska, który takie samo stanowisko pełnił w gabinecie cieni PO. Obecna minister przez ostatnie dwa lata była szefową Sejmowej Komisji Zdrowia. A jednak zachowuje się, jakby nie przewidziała, że polska służba zdrowia może mieć kłopoty. Jakby nie miała pomysłu, jak je rozwiązać.
Ostatni zaskakujący pomysł gabinetu Tuska to rezygnacja ze skierowania przez rząd do parlamentu czterech projektów ustaw zdrowotnych. Do Sejmu trafią one jako projekty poselskie. Ponoć chodzi tylko o to, aby przyspieszyć nad nimi prace.
Ale skoro tak, to dlaczego rząd po prostu nie skorzystał z szybkiej ścieżki legislacyjnej? Czy rzeczywiście budzące tak wielkie społeczne namiętności pomysły, jak choćby wprowadzenie ubezpieczeń dodatkowych czy podział świadczeń zdrowotnych na gwarantowane i niegwarantowane, nie powinny przechodzić zwykłych międzyresortowych i społecznych konsultacji? Czemu nie mają ich opiniować krajowi konsultanci medyczni – czyli najwybitniejsi doradcy rządu w dziedzinie medycyny? Dlaczego od razu – bez odpowiedniego przygotowania – mają wpaść w ręce posłów i stać się obiektem politycznych przetargów?
A skoro potrzebny jest tak wielki pośpiech przy ustawach ogólnych, systemowych, to dlaczego podobną ścieżką nie skierowano w grudniu interwencyjnej ustawy zmieniającej czas pracy lekarzy, której brak spowodował tyle kłopotów w szpitalach?
Wracając do piłkarskiej alegorii – czasem nieźle ustawiony napastnik obawia się, że nie trafi w bramkę i podaje piłkę gorzej ustawionemu partnerowi. Podobnie zachowuje się rząd Tuska. Jakby bał się wziąć odpowiedzialność za zmiany w służbie zdrowia.








Andrzej Fąfara
Andrzej Pisalnik
Andrzej Talaga
Beata Chomątowska
Bronisław Wildstein
Ewa Usowicz
Hubert Salik
Igor Janke
Jacek Lutomski
Jacek Przybylski
Jerzy Haszczyński
Joanna Bojańczyk
Karol Stopa
Krzysztof Feusette
Krzysztof Kowalski
Kuba Kurasz
Maciej Rybiński
Małgorzata Subotić
Marek Dusza
Marek Magierowski
Michał Szułdrzyński
Monika Małkowska
Paweł Bravo
Paweł Czuryło
Paweł Jabłoński
Paweł Lisicki
Piotr Gabryel
Piotr Gociek
Piotr Gursztyn
Piotr Kościelniak
Piotr Kościński
Piotr Semka
Piotr Skwieciński
Piotr Zaremba
Piotr Zychowicz
Rafał A. Ziemkiewicz
Robert Mazurek
Stefan Szczepłek
Tomasz Pietryga
Tomasz Wróblewski
Wojciech Romański
W tę” poetykę” nieodpowiedzialności wkomponował się także min. obrony Klich paradujący przed polskimi zołnierzami w czapeczce
model Volksturm 1944/45!!! Takie nakrycie głowy nosili dziadkowie i
dzieciaki w tej ochotniczej hitlerowskiej formacji.
Może jakieś litościwie babcie wydziergają na grubym szydełku
jakiś berecik!A i wykpiwany mohair byłby stosowniejszy!
Prezydent albo jego doradcy chyba wchodzą na tego bloga bo oto czytam: > IAR/TVN24 /14:37 Prezydent proponuje „okrągły stół” ws. służby zdrowia
@Dojarka
nie jest tak nazywana… nie uprawiaj tu GW-stylu
chyba że z logiką u dojarek nie ten teges…
Czytałem prawie wszystkie komentarzeiprawde powiedziawszy każdy z komentującychchce przekazać swoją racje.A problem jest po stronie społeczenstwa które chce żyć bez niepotrzebnych stresów.PANOWIE POSŁOWIE po to chodzimy na wybory aby nasi przedstawiciele łącznie z ekspertami i środowiskami zainteresowanymi coś sensownego ustalili.Smieszą mnie wypowiedzi niektórych polityków(znajacych się na kombajnach i na roli bo z zawodu są mechanizatorami rolnictwa)jak wypowiadają się na tematy medyczne.Chyba tyjko po to aby przez moment zaistnieć na ekranie.Troche się osmieszają ale chęć zaistnienia chodzby na moment przesłania logiczne myślenie.Życzył bym sobie aby koalicja,opozycja wraz z ekspertami usiadła przy stole irozsądnie COŚ ustalili.Do rozmów nie wolno dopuszczać związkowców ponieważ ich interes to nie społeczenstwo a KASA.W komunie najważniejsze było tak zorganizować działanie instytucji aby nikt nie odpowiadał i nikt nie był winien.Tak dzisiaj myślą niektórzy związkowcy.
@AA
Nie jest? Nie martw sie bedzie predzej niz pozniej.