Paweł Lisicki: Polscy żołnierze nie zostaną sami

W dzisiejszym świecie jednym z wyznaczników międzynarodowej pozycji państwa coraz częściej jest jego zdolność do udziału w misjach pokojowych. Niepodległa Polska wielokrotnie wysyłała swoje wojska w najbardziej niebezpieczne miejsca świata. Tym samym nasz kraj okazuje się odpowiedzialnym i godnym zaufania partnerem w NATO, w relacjach z USA i Unią Europejską.

Jednak wielkie decyzje polityczne mają swoje zwykłe, ludzkie konsekwencje. W końcu to właśnie tam – wśród piasków Iraku, w afgańskich górach i innych rejonach globu – przebywają na co dzień tysiące żołnierzy znad Wisły. To tam narażeni są na ataki terrorystyczne, zasadzki, codzienny trud, czasem, oby jak najrzadziej, na śmierć. Tym bardziej musimy być wobec nich solidarni. Polscy żołnierze w Iraku, Afganistanie i gdziekolwiek indziej powinni czuć, że mają poparcie społeczeństwa.

Jest to szczególnie ważne w chwilach najtrudniejszych, najbardziej bolesnych. Wtedy, gdy okazuje się, że któryś z nich już z misji nigdy do domu nie wróci. Życia nie da się oczywiście odzyskać, można jednak okazać poległym żołnierzom szacunek i pamięć. Temu służy przygotowana przez „Rzeczpospolitą” akcja. Właśnie teraz, przed świętami Bożego Narodzenia, kiedy najmocniej odczuwa się brak nieobecnych i tęsknotę z nimi, jest najlepszy moment, by pomóc rodzinom, a zwłaszcza doświadczonym cierpieniem dzieciom polskich żołnierzy.

Ich ojcowie pojechali przecież do Iraku czy Afganistanu nie we własnym imieniu. Służyli tam Polsce. Ryzykowali życie i zdrowie, broniąc wspólnych wartości zachodniej cywilizacji: wolności, godności człowieka, swobód obywatelskich. Należy się im nasza pamięć i ofiarność.

Do akcji „Rzeczpospolitej” przyłączyło się wielu znanych polityków, dziennikarzy, ludzi mediów, biznesu i kultury. Są wśród nich i prezydent Lech Kaczyński z małżonką, i marszałek Sejmu Bronisław Komorowski, obecny minister obrony narodowej Bogdan Klich i wszyscy jego poprzednicy na tym stanowisku. To czytelny znak. Okazuje się, że mimo wszelkich różnic, mimo sporów, choćby o to, jak i kiedy wycofać polskie oddziały z Iraku, w sprawach naprawdę dla naszego narodu podstawowych potrafimy działać razem.

To pokazanie solidarności jest nie mniej istotne niż konkretny, mam nadzieję, że jak największy, finansowy efekt akcji „Rzeczpospolitej”. Polscy żołnierze, dokądkolwiek zostaną wysłani, będą wiedzieć, że w trudnych chwilach nikt nie zostawi ich samych.

Przyłącz się do akcji „Rz” – formularz

Podziel się:
  • Print
  • Facebook
  • Twitter
  • Wykop

(63) Komentarzy do “Paweł Lisicki: Polscy żołnierze nie zostaną sami”

    -
  1. senior Almagro pisze:

    @ mstemero i podobnym
    Tyle razy to już pisałem, że po prostu dostaje drgawek kiedy muszę tłumaczyć po raz kolejny. Ale niech tam. Jeszcze ten jeden raz…
    Kto ci wcisnął w głowę, że talibów szkolili i uzbrajali Amerykanie?! Amerykanie owszem, szkolili i uzbrajali głównie mudżahedinów tadżyckich Ahmeda Szacha Masuda, zamordowanego właśnie przez talibów. Talibowie to (nawet ta nazwa to właśnie oznacza) uczniowie szkół koranicznych,a dalibóg nawet ty chyba nie myślisz, że „wykładają” tam Amerykanie?! Mudżahedini walczący z sowietami i talibowie zwalczający i nienawidzący (w skrócie) wszystkich poza samymi sobą to naprawdę dwie zasadniczo różne rzeczy!!!! Po drugie: Saddam i owszem – tu zgoda – miał o wiele lepsze wyniki w „stabilizacji” sytuacji w Iraku. „Wystabilizował” setki tysięcy ludzi. Własnych obywateli a także Irańczyków, Kurdów i diabli wiedzą kogo jeszcze. Broni masowego rażenia owszem nie znaleziono podczas inwazji, ale przecież nawet dzieci w przedszkolu wiedzą o tym, że Saddam płacił ogromne pieniądze za możliwość jej zdobycia czy zbudowania. Wozili jej elementy do Iraku Francuzi, Niemcy, Chińczycy, Sowieciarze i nie bez kozery Izraelczycy rozpieprzyli mu reaktor w Osiraku. Reaktor zbudowany tylko i wyłącznie do wzbogacania plutonu do bomby. A broń chemiczna, którą mordował masowo Kurdów? Też przecież jej nie znaleziono. A była. Są uzasadnione poszlaki, że w ostatnim momencie elementy tych broni zostały wywiezione w tajemnicy do odwiecznego wroga, Iranu. Dzisiaj mogą służyć tamtym szaleńcom do zbudowania ich bomby. A czy należało tam tzn. do Iraku czy Afganistanu wchodzić napisałem babaribie. Możesz poczytać.
    A! Jeszcze jedno. Kompletnie mnie nie interesuje czyim zwolennikiem jesteś ty czy ktokolwiek inny występujący na forum. A ludzie występujący przed kamerami Al Jazzery i plujący na Amerykanów, Brytyjczyków czy nas, Polaków w rozmowie poza kamerą nie mogą się nas nachwalić i dziękują za to, że nie pozwalamy ich wyrżnąć „bojownikom” spod ciemnej gwiazdy i półksiężyca. Wiem to z pierwszej ręki.

    Dobre 0

  2. Emigrant pisze:

    @Susan
    „Nie wszyscy na forum zrozumieli, ze udzial polskich wojsk w Iraku mialo niewymierne wartosci. ” Takiej polszczyzny nie rozumie nikt.

    Dobre 0

  3. Tomaszewski pisze:

    Panie Lisicki, ze zgroza przeczytalem panskie „wypociny” (pan wybaczy za to okreslenie, ale naprawde nie moge znalezc innego) jak rowniez niektore komentarze blogowco. Do komentarzy nie mama za wiele do dodania bo przeciez ludzie w polsce moga teraz czytac „wolna” prase oraz zbierac infromacje nie tylko z „propaganday” I powinien to byc ich obowiazek aby wiedziec o co chodzi a nie klepac tego co im propaganda podsuwa. Do Pana z drugiej strony mam zal, moze wiecej niz zal?. Bo pan powinien byc „sumieniem narodu” a nie jego „wrodzonym debilizmeme”, Pan powiinien rozumeic sytuacje lepiej niz „szaraczki” I przedstawic im fakty oraz prawde a nie nakrecac ich propaganda?. ja oczywiscie Pana osobiscie nie znam, dalatego nie moge tutaj z cala stanowczoscie stwierdzic czy jest pan polglowkiem completnie nierozumiejecym sytuacji, sprzedawczykiem ktory zdaje sobie doskonale sprawe z sytuacji ale dla wlasnych celow postanawia oszukiwac czytelnikow, czy byc moze „niewinna offirac propagandy” ktory naprawde wierzy w bzdury ktore wypisuje poniewarz sam zostal oszukany?
    No coz, do ktorej kolwiek grupy by Pana nie zapisac nie zostaje nam nic innego jak tylko ubolewac nad panskim losem, poniewarz polglowki wczesniej czy puzniej traca swoje „glowki”, sprzedawczyki zostaja „sprzedani” a „niewinni-winni” co tylko wykonywali roskazy londuja na bruki lub w wiezienu?
    To tyle jesli chodzi o Pana, a teraz dla czytelnikow mala doza zeczywistosci, po tych Panskich wypocinach?. Caly absurd wojny w Iraku orz puzniejszej okupacji, jest oczywisty dla wiekszosci ludzkosci, oraz (z pewnoscia to pana zdziwi) wiekszosci polskiego spoleczenstaw ktore stanowczo (85%) opowiedzialo sie przeciwko udzialowi polski w tym zwariowanym przedsiewzieciu?nie bede tu juz wyciagal wstydliwych faktow, ktore administracja amerykanska sprzedawala jak „swierze boleczki” (bron atomowa, biologiczna, chemiczna, magiczna I co tam jeszce?) przed rozpoczeciem wojny, oraz stanowcze nie z Europy ktora jeszce posiadala odrobine rozumu I godnosci?nie bede tutaj rownieze przytaczal statsystk, 5 lat po skonczeniu dzialan wojennych w Iraku pol miliona cywilow zabitych I drugie tyle rannych I kalek?nie bede tu przytaczal zachowania naszych zolniezy w Afgansiatanie (czasami „sters bitewny” moze czlowiek zmienic w zwierze)?ale zapytam pana , gdzie w tym widzi Pan honor, ojczyzne I ludzkosc?… Jesli chodzi o pieneiazki na rodzin zolniezy to z checia dam jezeli to bedzie protest przeciwko ich pobytowi na obcej ziemi a nie poparcie tej awantury?
    Zycze Panu Wesolych Swiat, I mam nadziej ze w chwili refleksji znajdzie pan czasu aby rozliczyc sie ze swoim sumieniem (najlepiej na Pasterce) I przekonac siebe, Boga oraz swoich rodakow, ze polskie orly bronia nas I calego swiata przez zaglada z rak Irackich kalasznikow oraz Afganskich dzieci?.
    Dziekuje

    Dobre 0

  4. Wiktor pisze:

    W wojsku liczą się układy i układziki. Niewielu bohaterskich żołnierzy WP, którzy byli w niebezpiecznych misjach awansuje na wysokie stanowiska. Awansują intryganci z „plecami”, którzy przesiedzieli w sztabach, w bezpiecznych misjach i na bezpiecznych placówkach dyplomatycznych.

    Dobre 0

  5. tzw misjonarz pisze:

    Witajcie wszyscy czytelnicy. Jestem byłym już żołnierzem który uczestniczył w misji w Iraku. Większość z wypowiadających się tu czytelników uważa iż my – żołnierze jesteśmy najemnikami, agresorami, że pojechaliśmy tam dla pieniędzy.

    Co do pieniędzy; 1050 dolarów miesięcznie dawało około 4000 tyś zł. Czy uważacie Państwo że to są jakieś duże pieniądze za które warto ryzykować życie lub zdrowie? Kierowca w transporcie międzynarodowym zarabia więcej. Tak więc prosze o wyeliminowanie powodu wyjazdu- „kasa”.

    Agresorzy? Nie spotkałem się by któryś z polskich żołnierzy zrobił krzywde Irakijczykom. Obracając się w kręgach misjonarzy słyszy się opowieści o różnych historiach a wieści na obcych terenach oznoszą się szybko. Natomiast widziałem (sam uczestniczyłem) akcje gdy polscy żołnierze rzucali (czasem nie było innej możliwości) porcje żywnościowe i wode biednym dzieciakom (i nie tylko) widzxiałem jak rozdawali swoją odzież i obuwie, oraz mine zadowolonych dzieciaków że w końcu ktoś jest dla nich życzliwy. Nie macie zielonego pojęcia jak na prawde tam jest a wypowiadacie się co najmniej jak byście byli poszkodowani w takich misjach przez Polaków. Przykro jest mi czytać takie wypowiedzi kiedy niektórzy czytelnicy porównują nas do innych narodowości. Wiecie jak przyjemnie jest usłyszeć od takiego 5-6-ściolatka „Mister I love you” albo „Bolanda OK” Miałem okazje porozmawiać z kilkoma Irakijczykami którzynie mieli o nas złego zdania a wręcz byli zadowoleni i czuli się bardziej bezpiecznie podczas stacjonowania żołnierzy aniżeli przed tym czasem.

    Nie twierdze że nie zdarzają się incydenty nawet ze stron naszych żołnierzy ale nie można wrzucać wszystkich do jednego gara. Wiem że żołnierze innych narodowości nie raz traktowali tych ludzi bez szacunku, poniżali ich a nawet torturowali i mordowali. Tylko ilu ludzi zostało zabitych przez głupote a ilu w obronie własnej?

    Jeszcze jedna sprawa. Żołnierz wykonuje polecenia przełożonych, każdy żołnierz…

    Mam nadzieje że nikogo nie uraziłem swoją wypowiedzią, pozdrawiam wszystkich czytających

    Dobre 0

  6. Art pisze:

    a kto im kazal tam jechac ?

    Dobre 0

  7. xel4 pisze:

    Marco Polo napisal: „Moge ja tylko porownywac z najazdem Ukladu Warszawskiego na Czechoslowacje w 1968 roku. To wstyd dla Polski ze miala udzial w tym klamstwie i przyczynila sie to smierci wielu niewinnych ludzi w Iraku.”

    Tak, Marco. W 2003 roku Saddam juz juz bral sie za demokratyzacje zycia, wprowadzano wlasnie wolnosc slowa, zakladania partii politycznych. I te wszystkie dobre zamiary zgniotl swoim buciorem wuj Sam, ktory w odroznieniu od strony radzieckiej zawsze dlawil te piekne, wzruszajace ruchy spoleczne, skierowane ku wolnosci. Tak bylo kiedy przyczynil sie do upadku wspanialej III Rzeszy, tak bylo w Wietnamie, gdzie Vietkong glaskal swoich rodakow kolbami po glowkach i tak jest teraz w Iraku. A Polska zamiast stac na strazy saddamowskiego porzadku (jak doswiadczone kraje europejskie), przynosi nam wstyd.

    A powaznie: zawsze dziwia mnie ludzie, ktorych nie stac na sprawdzenie ortografii przed upublicznieniem tego, co napisali.

    Dobre 0

  8. tomecki pisze:

    Panie Lisicki, ze zgroza przeczytalem panskie „wypociny” (pan wybaczy za to okreslenie, ale naprawde nie moge znalezc innego) jak rowniez niektore komentarze blogowco. Do komentarzy nie mama za wiele do dodania bo przeciez ludzie w polsce moga teraz czytac „wolna” prase oraz zbierac infromacje nie tylko z „propaganday” I powinien to byc ich obowiazek aby wiedziec o co chodzi a nie klepac tego co im propaganda podsuwa. Do Pana z drugiej strony mam zal, moze wiecej niz zal?. Bo pan powinien byc „sumieniem narodu” a nie jego „wrodzonym debilizmeme”, Pan powiinien rozumeic sytuacje lepiej niz „szaraczki” I przedstawic im fakty oraz prawde a nie nakrecac ich propaganda?. ja oczywiscie Pana osobiscie nie znam, dalatego nie moge tutaj z cala stanowczoscie stwierdzic czy jest pan polglowkiem completnie nierozumiejecym sytuacji, sprzedawczykiem ktory zdaje sobie doskonale sprawe z sytuacji ale dla wlasnych celow postanawia oszukiwac czytelnikow, czy byc moze „niewinna offirac propagandy” ktory naprawde wierzy w bzdury ktore wypisuje poniewarz sam zostal oszukany?
    No coz, do ktorej kolwiek grupy by Pana nie zapisac nie zostaje nam nic innego jak tylko ubolewac nad panskim losem, poniewarz polglowki wczesniej czy puzniej traca swoje „glowki”, sprzedawczyki zostaja „sprzedani” a „niewinni-winni” co tylko wykonywali roskazy londuja na bruki lub w wiezienu?
    To tyle jesli chodzi o Pana, a teraz dla czytelnikow mala doza zeczywistosci, po tych Panskich wypocinach?. Caly absurd wojny w Iraku orz puzniejszej okupacji, jest oczywisty dla wiekszosci ludzkosci, oraz (z pewnoscia to pana zdziwi) wiekszosci polskiego spoleczenstaw ktore stanowczo (85%) opowiedzialo sie przeciwko udzialowi polski w tym zwariowanym przedsiewzieciu?nie bede tu juz wyciagal wstydliwych faktow, ktore administracja amerykanska sprzedawala jak „swierze boleczki” (bron atomowa, biologiczna, chemiczna, magiczna I co tam jeszce?) przed rozpoczeciem wojny, oraz stanowcze nie z Europy ktora jeszce posiadala odrobine rozumu I godnosci?nie bede tutaj rownieze przytaczal statsystk, 5 lat po skonczeniu dzialan wojennych w Iraku pol miliona cywilow zabitych I drugie tyle rannych I kalek?nie bede tu przytaczal zachowania naszych zolniezy w Afgansiatanie (czasami „sters bitewny” moze czlowiek zmienic w zwierze)?ale zapytam pana , gdzie w tym widzi Pan honor, ojczyzne I ludzkosc?… Jesli chodzi o pieneiazki na rodzin zolniezy to z checia dam jezeli to bedzie protest przeciwko ich pobytowi na obcej ziemi a nie poparcie tej awantury?
    Zycze Panu Wesolych Swiat, I mam nadziej ze w chwili refleksji znajdzie pan czasu aby rozliczyc sie ze swoim sumieniem (najlepiej na Pasterce) I przekonac siebe, Boga oraz swoich rodakow, ze polskie orly bronia nas I calego swiata przez zaglada z rak Irackich kalasznikow oraz Afganskich dzieci?.
    Dziekuje

    Dobre 0

  9. xel4 pisze:

    Panie Tomecki! Trochę wyżej nazywał się Pan „Tomaszewski”. I tak płodzi Pan bzdury naszpikowane przerażającymi błędami. Proszę napisać ten tekst jeszcze raz pod nickiem „Tomcio Paluch”. Byłby bardziej adekwatny do zawartości!

    Dobre 0

  10. exżołnierz pisze:

    Nie jestem dziennikarzem, nie jestem także polonistą aby oceniać artykuł p. Lisieckiego.
    Jestem za to jednym z rannych w Iraku. Mogę powiedzieć tylko tyle: DZIĘKUJĘ.
    Wredni ludzie widzą tylko dolary po które tam pojechaliśmy i rzekomą krzywdę jaką wyrządzamy Irakijczykom. Cieszę się, że są też i tacy, którzy dostrzegają cierpienie rodzin po poleglych kolegach oraz nieszczęście naszego kalectwa.
    Akcja „Rz” nie odda życia czy zdrowia ojców i mężów, sprawi jednak że nadchodzące Święta będą radośniejsze. Radośniejsze jednak nie za sprawą zebranych pieniędzy, ale głównie dzięki świadomości, że są ludzie nam przychylni.
    Dziękuję raz jeszcze i życzę wszystkim (bez wyjątku) Wesołych Świąt!

    Dobre 0

  11. Piotr pisze:

    Piękna akcja tylko nie wiem skąd macie tą listę ludzi rannych. Po przeczytaniu nazwisk doszedłem do wniosku, że to małe nieporozumienie. Też tam byłem na II zmianie , ale jakoś mojego nazwiska na liście nie ma.
    Z pozdrowieniami weteran i były żołnierz

    Dobre 0

  12. Piotr pisze:

    Jak już wcześniej pisałem jest to piękna akcja, że ktoś chce nam pomóc. Nam czyli poszkodowanym w Iraku, ale nie mam pojęcia skąd macie tą listę rannych. Byłem na II zmianie i też jestem poszkodowanym, ale nie ma mnie na tej liście. Po przeczytaniu niektórych nazwisk na Waszej liście to aż włosy się jeżą na głowie. Jestem pewny, że jest jeszcze wielu kolegów którzy zostali pominięci. Panie redaktorze proponuje lepiej przygotować się następnym razem do tego typu artykułów, chyba, że chodzi tylko o zwiększenie sprzedaży Waszej gazety. Daję to Panu pod rozwagę.
    Z pozdrowieniami weteran były żołnierz i poszkodowany w Iraku.

    Dobre 0

  13. exżołnierz pisze:

    Piotrze! Z tego co mi wiadomo „Rz” otrzymała listę rannych i poszkodowanych z „C.P.R.i P. przy D.W.L. Błędnie podane są numery zmian. Co do nazwisk – hmmm zapytaj wiadomą komórkę.
    Dlaczego włos Ci się jeży? Dzielisz nas na lepszych i gorszych? Mniej i bardziej poszkodowanych? Spotkaliśmy się może w maju 2007 w Orzyszu? Jeśli tak, to napisz proszę na naszego maila. Postaramy się to jakoś wyjaśnić. Takich spraw nie należy roztrząsać publicznie.
    Pozdrawiam.
    Ranny weteran i exżołnierz.

    Dobre 0

Dodaj komentarz

Dodanie komentarza oznacza akceptację REGULAMINU blog.rp.pl. Komentarze nie spełniające zasad zawartych w regulaminie - nie będą publikowane. Więcej informacji można znaleźć na modblogu modblogu.