Mogło się wydawać, że o Katyniu powiedziano wszystko. Tymczasem nie. „Rossijskaja Gazieta” postanowiła podważyć obowiązującą wersję wydarzeń i dowieść, że sprawcami zbrodni wcale nie musieli być Sowieci.
„(…) nie wszystko w tej sprawie jest tak oczywiste” – napisała trzy dni temu, sugerując, że zbrodniarzami mogli być Niemcy. Czytałem te słowa z niedowierzaniem, potem z oburzeniem, wreszcie z bezsilnością. Toż to łgarstwo co najmniej równe kłamstwu oświęcimskiemu.
W artykule z „Rossijskiej Gaziety” uderzyło mnie jednak najbardziej inne zdanie: „Nigdy nie ustalimy prawdy historii, jeśli będziemy ją zapędzać w wąskie narodowe interpretacje”. Widać tu jak na dłoni, że postmodernizm głoszący wielość różnorodnych interpretacji, z których żadna nie może rościć sobie prawa do prawdy, staje się poręcznym narzędziem postsowieckiej, imperialnej propagandy. Skoro nie istnieją fakty, a tylko ich interpretacje, skoro interpretacje są zawsze „wąskie i narodowe”, to prawda o historii się wymyka. Wniosek z artykułu: żyjemy w świecie pozbawionym jakiejkolwiek pewności; o tym, co jest prawdą, a co nie, decyduje siła tego, kto potrafi narzucić innym swoją interpretację.
Kilkaset lat temu Kartezjusz zadał pytanie: czy w świecie ostoi się cokolwiek pewnego, jeśli przyjmiemy istnienie „ducha złośliwego, a zarazem najpotężniejszego i przebiegłego, który wytężył wszystkie swe siły, by zwodzić”. Francuski filozof znalazł podstawę pewności w świadomości siebie samego, w cogito ergo sum. Szybko jednak się okazało, że w obliczu różnych nowożytnych zwodzicieli taka odpowiedź nie wystarcza. W XX wieku trzeba było zadać inne pytanie: jak uratować pewność istnienia prawdy w sytuacji, kiedy naprzeciw pamięci o niej staje wszechpotężna, przebiegła, zwodzicielska machina propagandy? Właśnie dlatego dzieje walki z kłamstwem katyńskim są tak ważne.
Ostatecznie gwarancją prawdy okazały się upór, odwaga i wierność świadków. Dzieci, matek, braci i sióstr, którzy nie zapomnieli i przechowali pamięć. Było to coś, czego najprzebieglejszy nawet zwodziciel nie potrafił zniszczyć. I nadal nie będzie potrafił, niezależnie od tego, jak bardzo będzie się starał nazwać tę wierność „wąską interpretacją”.








Andrzej Fąfara
Andrzej Pisalnik
Andrzej Talaga
Beata Chomątowska
Bronisław Wildstein
Ewa Usowicz
Hubert Salik
Igor Janke
Jacek Lutomski
Jacek Przybylski
Jerzy Haszczyński
Joanna Bojańczyk
Karol Stopa
Krzysztof Feusette
Krzysztof Kowalski
Kuba Kurasz
Maciej Rybiński
Małgorzata Subotić
Marek Dusza
Marek Magierowski
Michał Szułdrzyński
Monika Małkowska
Paweł Bravo
Paweł Czuryło
Paweł Jabłoński
Paweł Lisicki
Piotr Gabryel
Piotr Gociek
Piotr Gursztyn
Piotr Kościelniak
Piotr Kościński
Piotr Semka
Piotr Skwieciński
Piotr Zaremba
Piotr Zychowicz
Rafał A. Ziemkiewicz
Robert Mazurek
Stefan Szczepłek
Tomasz Pietryga
Tomasz Wróblewski
Wojciech Romański
„nie wszystko w tej sprawie jest tak oczywiste”No jasne!To wina małych zielonych ludzików z wiadomej planety.Czas wciskania ciemnoty dawno sie skończył ale chyba nie u was towarzysze
Rosjanie po prostu maja kompleksy (jak kulturyści jeżdżący wielkimi samochodami, żeby zrekompensować sobie to i owo).
Część prasy w Rosji jako „równowaznik” podaje smierć ich jeńców zmarłych w niewoli po wojnie z bolszewikami.
TAK !! To był podstawowy błąd marszałka Piłsudskiego !! Powinien ich niezwłocznie ODDAĆ czerwonym !! Ci załatwiliby ich „od ręki” .
Była taka Komisja wspólna która ustaliła powody tak dużej śmiertelności w obozach internowania ale o jej ustaleniach „historycy” postsowieccy wolą milczeć.
Nie zauważyli także ze to ONI byli agresorami .
A cóż to takiego kłamstwo oświęcimskie ? I co ma piernik do wiatraka ? Bardzo prosiłbym zwięzłą i na temat odpowiedź…
to zdecydowana przesada, łaczyć sowiecką propagandę z / co by o nim nie sądzić/ postmodernizmem? Zenujące wykorzystywanie tragedii dla bieżacych celów
(
Roman H
Zbrodnia Katyńska jest oczywiście bezdyskusyjnie zbrodnią Sowiecką. I żadna propaganda tego nie zmieni. Ale czy w przypadku wojny 1920 to „ONI byli agresorami” rzecz do dyskusji
Z punktu oceny stosunków polsko-rosyjskich ten artykuł był to kolejny wrogi akt skierowany przeciwko państwu polskiemu.
Pytanie jak bardzo wrogi?
Bardziej wrogim i zrozumiałym działaniem ze strony władz rosyjskich mogłoby być chyba tylko rozpoczęcie wojny. Oczywiście bez wypowiedzenia.
Dopóki Rosji przewodzą elity dawnego systemu (z służbami specjalnymi dawnego systemu na czele) nie ma mowy o tym, żeby Polska była traktowana przez nich choćby neutralnie. I są naprawdę niebezpieczni dla polskiej niepodległości.
kartezjusz dzięki procesowi zwątpienia (czego wyrazem było przyjęcie hipotezy złośliwego ducha) próbował dotrzeć do niepodważalnych fundamentów poznania i znalazł je w świadomości własnego istnienia (któej nie sposób zaprzeczyć). nie oznacza to jednak, że sama świadomość istnienia daje nam wiedzę o świecie innym niż ta świadomość, o czym szerzej berkely, leibnitz, kant i husserl. krótko mówiąć kartezjusz nie pomagał w takich sytuacjach ani wtedy ani dziś, bo z samej świadomości istnienia nie wynika czy katyń jest czy nie jest niepodważalną prawdą. tym samym parabola jest chybiona.
Ile osób w Polsce zrozumie o czym Pan Pisze? Symptomatyczne, że kilka lat temu kiedy w Moskwie gościł Jacques Derrida bilety na jego „występ” kosztowały po kilkaset dolarów. Ciekawe nieprawdaż? Postmodernizm to doktryna stworzona dla homo sovieticus’a, idealnie pasuje dla takiej zwierzącej mentalności małp ubranych we fraki i marynarki od Armaniego.
Mieszkajac poza Polska nie jestem zorientowany czy Polska kiedykolwiek wszczela legalny process sadowy przeciwko ludziom lub organizacjom odpowiedzialnym za te zbrodnie. Czy EU lub ONZ nie powinny byc poproszone o rozpoczecie sledztwa na ten temat. Nie jest to tylko sprawa Polski ale kwestia zbrodni przeciw Ludzkosci.
Do „ms” ! Podtrzymuje swoja opinie ze agresorami byli ONI.A opieram ja na nastepujących przesłankach:
- pierwszym najbliższym etapem rewolucji światowej miała być pomoc bolszewików dla komunistów niemieckich.
-na drodze stała Polska wiec Lenin powołał w Moskwie” rząd polski” z niejakim Stefanem Heltmanem na czele
-17listopada wydaje AC rozkaz rozpoczęcia marszu na zachód „tworząc” Białoruską i Litewska Republike Rad
-12.01.poczatek operacji”Wisła”
-wyprzedzające działania Piłsudskiego wypieraja ich z Białorusi i Litwy a front stabilizuje się na linii Dzwina-Berezyna
-w grudniu 1919 bolszewicy proszą o pokój „w imieniu narodu polskiego” jak pisza !!!
Dalsze losy kampanii są znane az do ich definitywnej kleski w bitwie o Warszawę.
Cenie sobie bardzo opis tego fragmentu historii przez naszego przeciwnika autora „Konna Armia” Izaaka Babla ( wykończył go potem Stalin) a poniewaz jest dzisiaj piekny dzień pozwole sobie Pana rozsmieszyć jednym zdanie z innej pracy w/wy.
Pytany o powody zdradzenia żony z jakąś Afanazja odpowiada -” tak towarzyszu Burdenko zdradziłem ale z kobieta która jedyna w całęj guberni ma drugą zmiane bielizny” !!!
Pozdrawiam Roman H
Dziękuję za ważny tekst.
Osobę, która nie zrozumiała tekstu odsyłam do książki autorstwa Pawła Lisickiego p.t.”Powrót z obcego świata” wydanej przez Arcana.
Pozdrawiam Krzysztof O.
Ważny tekst.
W ten artykuł doskonale wpisują się słowa Benedykta XVI z Mariazell. Te o prawdzie. Że jeśli odrzucimy tę kategorię z życia indywidualnego i społecznego, to pozostaje już tylko pławić się w kłamstwie, gdzie silny zawsze będzie dążyć do bezwzględnej władzy nad słabszym…
Świat jest polem walki dobra i zła, jakkolwiek skonceptualizujemy te kategorie, a kłamstwo będzie zawsze wygodnym orężem zła. Ale starcie prawdy i kłamstwa będzie tylko egzemplifikacją tego najbardziej pierwotnego sporu – dobra ze złem. I ostatecznie powraca rajskie zadanie -trzeba poznać dobro i odróżnić je od zła.
Prywatnie sądzę, że bez transcendencji tego nie dokonamy…
Dlatego sowietyzm i wszelka antyludzka ideologia przede wszystkim zwalczała Boga…
Pozdrawiam autora i wszystkich komentatorów.
@Tormann napisał:”W ten artykuł doskonale wpisują się słowa Benedykta XVI z Mariazell.”
Czyżby? Owszem on powiedział w Mariazell „Potrzebujemy prawdy. Ale ze względu na naszą [kogo Austryjaków, Niemców, ludzkości] historię boimi się jej, boimi się, że wiara w prawdę przyniesie ze sobą brak tolerancji”.
A na wstępie mówił o drzewie genealogicznym Jezusa (nawiązując do Michaesza 5) ze „swoimi jasnymi i ciemnymi postaciami”, które to „Bóg na krętych drogach naszej historii zapisuje prostymi”. A no właśnie, to jest replika apelu Benedykta XVI z Auschwitz „Boże, obudź się, nie śpij!” Ergo: my nie winni, tyś winnen. Bo jak mówi dalej w Mariazell:”Prawda nie jest naszą własnością i naszym produktem, tak jak miłości się nie tworzy, tylko otrzymuje i dalej ją przekazuje.” Ach tak? Czy tyczy się to też miłości do na przykład Hitlera?
Bóg wyprostuje każde historyczne krętactwo, to jest przesłanie Ratzingera w Marianzell. No dlatego parę tygodni wcześniej błogosławi „wypędzonych” zapominając dodać wypędzonych na rozkaz Hitlera. Dlatego miesza ofiary ze sprawcami. Bo Bóg prostuje historię. Wiemy, znamy „Gott mit uns”. To jest czysta demagogia i prosimy nas takimi frazesami nie męczyć i nie mącić. Wystarczy, że w tej omawianej kwestii Zbrodni Katyńskiej czynią to Rosjanie.
„pan Starszy” pyta co to takiego „kłamstwo oświecimskie” i co to ma wspólnego z Katyniem oraz prosi o krótkie wyjaśnienie !
Kłamstwo Oswiecimskie jest negowaniem prawdy o tym obozie śmierci a zwłaszcza kwestionowanie funkcjonowania komór gazowych. Jest ono wprowadzone w kodeks karny wielu krajów jako przestępstwo.
Kłamstwo Katyńskie wyczerpuje znamiona w/wym przestępstwa ale nie jest ścigane ponieważ wprowadzenie go np w kodeks karny GB pociągałoby koniecznść stawiania przed sądem byłych polityków a w Polsce komunistycznych aparatczyków!!
Jasne
Nie mam zamiaru bronic sowieckiej interpretacji historii, ale dziwi mnie troche egzaltowane podejscie Lisickiego.
Najpierw sam przeciwstawia subiektywne „narodowe interpretacje” historii faktom, ale cala jego argumentacja w obronie slusznej tezy sytuuje go wlasnie po stronie tych „narodowych interpretatorow” czyli de facto w jednym obozie z tymi, z ktorymi polemizuje. A przeciez – to mowi sam Lisicki – nie istnieje historia „polska”, ani „sowiecka”, ale jedna historia – prawdziwa.
Zamiast przeciwstawic fakty – swiadectwa, dokumenty, badania, aparat historyczny etc. – goloslownym tezom, reaguje „niedowierzaniem”, „oburzeniem”, „bezsilnością”, mowi o „łgarstwie” i „kłamstwie”. Sentyment i mowa serca zamiast obiektywnej pracy intelektu.
Lisicki chce bronic prawdy historycznej wobec propagandy, ale oburza go nie zaprzeczanie faktom czyli gwalceniu prawidel naukowych, ktore pozwalaja nam dotrzec do prawdy, lecz proby podwazenia „obowiązującej wersji wydarzeń” (sic !), dlatego ze godza one w nasze uczucia. Nic dziwnego, ze sporne wydarzenia w historii narodow staja sie przedmiotem moralistycznej licytacji, a nie rzeczowej dyskusji.