Rząd postanowił kolejny raz wykorzystać koniunkturę gospodarczą. Zamiast jednak zmniejszyć deficyt finansów publicznych i ograniczyć rozdawnictwo, podniósł płacę minimalną o 140 zł netto. Logika tego rozumowania jest prosta – w gospodarce jest dobrze, mamy pieniądze, a że jesteśmy za Polską socjalną, to trzeba skorzystać z okazji.
Tyle że rozwój gospodarczy nie zawsze prze do przodu z takim samym impetem. Gdy koniunktura się skończy, przedsiębiorcy tym mniej chętnie będą zatrudniać, im więcej będą musieli zapłacić potencjalnym pracownikom. Skok stopy bezrobocia – i tak murowany w okresach spowolnienia gospodarczego – dzięki wyższej płacy minimalnej jeszcze bardziej przyspieszy.
O tym, ile będzie to kosztowało przedsiębiorców, rząd już nie pomyślał. A może się mylę? Może jednak pomyślał i doszedł do wniosku, że do budżetu skapnie z podatków kilkaset milionów złotych więcej. A przedsiębiorstwa niech już same się martwią, jak wyjść na swoje. Tyle że nawet jeśli teraz przetrwają, każde spowolnienie może je doprowadzić na skraj bankructwa.
Oby nie skończyło się to tak, jak z akcyzą na alkohol przed kilku laty. Większy podatek spowodował spadek wpływów do kasy państwa. Teraz może sprawić, że rząd sam sobie powiększy szarą strefę, której zmniejszenie od dawna zapowiada.








Andrzej Fąfara
Andrzej Pisalnik
Andrzej Talaga
Beata Chomątowska
Bronisław Wildstein
Ewa Usowicz
Hubert Salik
Igor Janke
Jacek Lutomski
Jacek Przybylski
Jerzy Haszczyński
Joanna Bojańczyk
Karol Stopa
Krzysztof Feusette
Krzysztof Kowalski
Kuba Kurasz
Maciej Rybiński
Małgorzata Subotić
Marek Dusza
Marek Magierowski
Michał Szułdrzyński
Monika Małkowska
Paweł Bravo
Paweł Czuryło
Paweł Jabłoński
Paweł Lisicki
Piotr Gabryel
Piotr Gociek
Piotr Gursztyn
Piotr Kościelniak
Piotr Kościński
Piotr Semka
Piotr Skwieciński
Piotr Zaremba
Piotr Zychowicz
Rafał A. Ziemkiewicz
Robert Mazurek
Stefan Szczepłek
Tomasz Pietryga
Tomasz Wróblewski
Wojciech Romański
Szanowny Panie Redaktorze!
Może jest i tak jak Pan pisze. Ale jest też inny aspekt sprawy. Spora liczba prywatnych sklepów, drobnych firemek w Krakowie, zapewne nie tylko tu, płaci oficjalnie swym pracownikom minimum czyli właśnie tą płacę minimalną. Od tego odprowadza składki ZUS, podatek itp. Pozostałe pieniądze płacone są pod stołem. O konsekwencjach dla skarbu Państwa czy dla samych pracowników nie trzeba nikogo uświadamiać.
Dzięki tej podwyżce trochę więcej pieniędzy przesunie się z szarej strefy do świata legalnego. A zatem krok dobrym kierunku, poza tym, że ludzie zarabiający minimum też chcą żyć. Kiedy byłby dobry czas by to zmienić?
„Teraz może sprawić, że rząd sam sobie powiększy szarą strefę, której zmniejszenie od dawna zapowiada.”——> ale ciągle utrzymuje przepis z czasów PZPR, nakazujący opłacanie składek ZUS także przy braku dochodów
Czyli tak jak dawnie >Jak Partia mówiła ,ze DA to mówiła:)
Pan Redaktor Salik nie napisał całej prawdy.Jeżeli płaca nie będzie ograniczana od dołu to wywoła taki skutek, że pracodawcy w swojej chciwości i chęci wyzysku pracownika będą się posuwać do absurdu.Dzieje się tak również w strefie budżetowej i jest to niestety gorzka prawda.Za rzetelną pracę należy właściwie wynagradzać.Polak dla drugiego Polaka jest niestety niegodziwcem w okresie pokojowym.Smutne to ale prawdziwe. Jeżeli nie można uzyskiwać określonych zachowań w drodze perswazji to trzeba administracyjnie.Pozdrawiam.
Rząd obwieszcza że troszczy się o zwykłych ludzi a rzeczywiście reprezentuje tylko interesy oligarchów i zachodnich koncernów. To wstyd i hańba że najniższa pensja netto będzie teraz 900 zł, to jest właśnie holokaust na narodzie. Jednocześnie skazująć 97% Polaków na głód i zmuszając do kombinowania i złodziejstwa pozwala się zarabiać ludzion z różnych układów po 300 000 tys. miesięcznie. Naród Polski pracuje teraz nie dla siebie lecz dla obcych panów, a rząd jest tylko nadzorcą polskojęzycznym. Natychmiast zrównać zarobki tak jak zrównano już ceny, z zarobkami na zachodzie.
Redaktor chciałby aby niewolnictwo w Polsce kwitło i aby Polakom nie starczyło nawet na podstawowe utrzymanie ,nie mówiąc o lokum,którego i tak za tę minimalna płacę sobie nie sprawią. Kto pana sponsoruje ???
Panie Redaktorze – święta racja i czas kiełbasy wyborczej nadchodzi.
Co do faktu rozliczania się „pod stołem” i pensji mniejszej niż oficjalne wynagrodzenie – to rada jest jedna i drobny krok jest już zrobiony – obniżyć koszty pozapłacowe i składki ZUS. Pracodawcy dadzą więcej zarobić „legalnie” pracownikom jeżeli całość pensji będzie mniej obciążona.
Pieniądze na wypłaty „lewe” nie biorą się znikąd – są to zarobki właścicieli firm, wypłacane z kasy firm jako zaliczki dla właścicieli i jako takie zaksięgowane (no chyba że pracodawca ma zyski niefakturowane).
Dlatego w tej chwili od pieniędzy płaconych „pod stołem” też jest w dużej mierze odprowadzany podatek dochodowy – płaci go pracodawca jako podatek własny.
Pozdrawiam
PS. Może powinniśmy by lepiej zarabiać zagłosować na UPR Korwina-Miki?
Zgadzam się z Markiem Dońcem.
A ja mam pytanie: czy Wasze pismo skierowane jest do czytelnika lewicowego, czy prawicowego? Bo z głosów na blogach wynika, że większość to socjaliści…. czy to nie ciekawe?
K:
„Redaktor chciałby aby niewolnictwo w Polsce kwitło i aby Polakom nie starczyło nawet na podstawowe utrzymanie”
A mi się wydaje, że redaktor chciałby, aby polityka rządu nie polegała na utrudnianiu życia tym, którzy sprawiają, że ludzie mają na podstawowe utrzymanie czyli pracodawcom.
„nie mówiąc o lokum,którego i tak za tę minimalna płacę sobie nie sprawią”
To niech rząd skończy z socjalistycznym rozdawnictwem pieniędzy, które poprzedzone jest socjalistycznym zabieraniem pieniędzy (tylko zabierane jest dużo więcej niż rozdawane). Od razu wszystkim się polepszy sytuacja.
W Hong Kongu nie ma placy minimalnej i dzieki temu pracownicy zarabiaja znacznie lepiej niz w Polsce, a towary i uslugu sa tansze. Nie wierzycie to przyjedzcie i zobaczcie bo na nauke ekonomii to juz wam chyba za pozno.
Po co kolejne wybory !?- nic nie zmienią – koalicja będzie jaka jest, a tylko pieniądze podatników zmarnują i projekty sejmowe wyrzucą do kosza! Musi wygrac inna opcja choćby PO i PIS, gdyz obecna jest zagrozeniem dla demokracji i nie powinna rządzić za pieniadze demokratycznego narodu. SLD i SDPL wykluczyć należy, chyba że władzę w tych pariach przejmą młodzi (30-40 lat), inaczej nie chcę rzadów cynika Millera i kompanów Oleksego od wódki oraz Aleksandra Kwaśniewskiego, który programowo trzyma z lewicą europejską – powoli oddającą Europę we władanie muzułmanów vide: (prawo imigracyjne i książki O.Fallaci, artykuł: Polska Prezia Wprost 2006)
Niestety niewiadomo co przyniesie inna opcja, gdyż PO jako druga siła w sejmie (stracili mój szacunek stąd mała litera) nie wzięli odpowiedzialnosci za rządzenie, wolą krytykować, gdyż to łatwiejsze, a wprowadzenie ich programu było widocznie niemożliwe i nierealne. Niech więc opozycja PO skonstruuje cos w tym sejmie, aby się nie rozwiązywał, bo sondaże pokazują, że zmian w kraju i tak nie będzie po wyborach. Jednym z możliwych tłumaczeń działań opozycji jest obawa o wyświetlenie afer SLD-owsko – PO -wskich, zaś obecna władza też od afer nie stroni skoro boi sie utraty ciepłych posadek. Pan Ziobro powinien podać sie do dymisji z powodu przecieku o akcji CBA i „sprawy Kaczmarka” (powody: Kalisz przekonująco w programie Co z tą Polską).
Właśnie, właśnie, JacekW postawił dobre pytanie.
Ale jest też inny wątek- większość opinii Pana kolegów zdecydowanie wspiera ten rząd, który w temacie gospodarki mógłby się ścigać o wyborców z PPS-em (oczywiście trochę przerysowuję). Czasami Pan Piotr Gabryel napisze jakiś racjonalny komentarz, ale to trochę mało jak na dziennik, który ma aspirację do bycia prawicowym. Szkoda, że tak rzadko wytykacie Państwo rządzącym sprawy gospodarki.
Odnośnie pomysłu z podniesieniem płacy minimalnej to niestety jest tak, że lud zawsze lepiej reaguje na kolor czerwony- szczególnie przed wyborami. Pod płaszczykiem dzielenia się wspólnym dobrem, jakim jest wzrost gospodarczy, przepycha sie rozwiązanie, które gospodarce ewidentnie zaszkodzi. A do tych, którzy pomysłu bronią- zobaczymy co będzie, gdy skończy sie koniunktura i waszego pracodawcy zwyczajnie nie będzie stać na płacenie wyznaczonej przez państwo stawki- przypuszczam, że was po prostu zwolni, ale co tam- ważne jest tu i teraz a nie co będzie za rok czy dwa. Z resztą- pójdziecie sobie na bezrobocie- tam też są fajne wczasy- w końcu państwo funduje, prawda, lewaczki?
Maly quiz dla wszystkich oburzonych.
Dlaczego ludzie pracuja za place minimalna?
Bo nie moga znalezc lepiej platnej pracy
Dlaczego nie moga znalezc lepiej platnej pracy?
Bo jest duzo bezrobotnych i firmy zawsze znajda kogos, kto bedzie pracowal za place minimalna. Jak bezrobotnych bedzie mniej, przedsiebiorstom trudniej bedzie znalezc pracownikow i beda musili placic wiecej.
Jak sie obniza bezrobocie?
Tworzac nowe miejsca pracy.
Kto tworzy nowe miejsca pracy?
Prywatne firmy.
Jak zachecic firmy do tworzenia wiecej miejsc pracy?
Dajac im mozliwosci rozwoju a nie zabierajac pieniadze na podatki, ZUSy, KRUSy i inne takie. A od wyzszej placy minimalnej placi sie wyzsze podatki.
Z powodu wyzszej placy minimalnej bedzie mniej miejsc pracy i wyzsze bezrobocie. A jak sie nie da (wg. niektorych postow) utrzymac za place minimalna, to za zasilek chyba tez nie.
Takie artykuły to zwykła bezczelność.Chciałabym widzieć jak tyrasz cały mc za 650 zł. Dopóki tego nie robisz to zwyczajnie zamknij się.
Jezeli mamy koniunkturę gospodarczą w Polsce i przedsiebiorcy zarabiaja wiecej, to dlaczego tylko oni maja konsumowac profity, a nie pracownicy, ktorzy te profity wytworzyli?
Jezeli pensje w Polsce beda normalne, Polacy nie beda musieli wyjezdzac za chlebem zagranice, a przedsiebiorcy sprowadzac niewolniczej sily roboczej z Afryki i Azji, wbrew interesowi ekonomicznemu Polakow.
Tytul o szarej strefie jest idiotyczny. Autor pisze o tej dzialalnosci przestepczej, jak o czyms jak najbardziej normalnym.
Jak szara strefa bedzie zwalczana, to wczesniej czy pozniej zniknie.
I bedzie to w interesie wszystkich Polakow
Podnoszenie placy minimalnej wywoluje podobne emocje rowniez w Stanach Zjednoczonych. Przeciwnicy zwiekszania minimalnej stawki godzinowej uzywaja podobnych argumentow jak te przedstawione w Pana artykule. Jak wiadomo, z prognozami ekonomicznymi jest troche tak jak z prognozami pogody – nie zawsze sa trafne. Rzad federalny powoli (kluczowe slowo) zwieksza minimalna stawke (podobnie robia rzady stanowe). Nie wydaje sie, zeby istniala korelacji miedzy wzrostem stawki a wzrostem bezrobocia. A szara sfera tutaj ma sie dobrze i jej istnienie jest wazne dla wielu pracodawcow (np. niskie ceny zywnosci sa w pewnym stopniu zwiazane z nielegalnym zatrudnienie „tanich” cudzoziemcow). Wzrost placy minimalnej wydaje sie byc logicznym posunieciem. I w Polsce i w USA placa minimalna wystarcza tylko na zycie na granicy ubostwa. A tego chyba nikomu nie zyczymy….
Pozdrawiam
Rozumiem, że rząd w ostrożny i wyważony sposób stara się pomóc najuboższym. Pan Redaktor przesadza z zagrożeniem dla pracodawców i nie spostrzega licznych zagrożeń społecznych, spowodowanych pauperyzacją
znacznej części narodu. Patologią jest też – zwł., jak na kraj tak biedny jak
Polska, nadmierne rozwarstwienie płac i dochodów. Trzeba poszukiwać najbardziej racjonalnego i sprawiedliwego rozwiązania! Są pewne słuszne założenia i w socjaliźmie (byle nie w komunistycznym), jak i w kapitaliźmie. Reszta zależy od kompetencji i rozsądku. Pozdrawiam Pana Redaktora.